Wszystkie wpisy

Trener AI też szuka przycisku na własnym szkoleniu

Na własnym szkoleniu szukałem opcji schowanej pod trzema kropkami. Dlaczego w szkoleniu z AI ważniejsza od kliknięć jest diagnoza problemu.

Ilustracja: kursor szuka ukrytego menu z trzema kropkami na ekranie, obok zamyślony prowadzący

Na szkoleniu chciałem pokazać edycję tekstu. Wiedziałem, jaką operację chcę wykonać, ale przez chwilę nie mogłem znaleźć odpowiednich opcji. W końcu znalazłem je schowane pod trzema kropkami.

W szkoleniu ważniejsza od pamięci kliknięć jest umiejętność poradzenia sobie ze zmianą interfejsu.

W innym momencie uczestniczka nie widziała opcji dodawania pliku. Pojawiło się kilka możliwych wyjaśnień: różnica między kontami, wersja narzędzia, sposób wejścia w funkcję. Bez zobaczenia jej ekranu nie mogłem tego rozstrzygnąć.

Była też sytuacja z udostępnianiem materiałów. Linki nie działały od razu. Próbowałem wyjaśnić, czy zmienił się sposób udostępniania. Kiedy zaczęły działać, wróciłem do hipotezy o opóźnieniu. Transkrypcja dobrze pokazuje, że nie każda pierwsza interpretacja była pewna.

To są mniej efektowne momenty szkolenia, ale bardzo użyteczne dla rozmowy o kompetencjach. Znajomość narzędzia nie oznacza, że każdy ekran będzie zawsze wyglądał tak samo i że prowadzący bezbłędnie rozpozna przyczynę każdej awarii.

Obserwacja to jeszcze nie diagnoza

Znacznie ważniejsze jest oddzielenie obserwacji od domysłu. „Nie widzę przycisku” jest obserwacją. „Nie masz dostępu w swoim planie” to już wyjaśnienie, które trzeba sprawdzić. Jeśli od razu przedstawimy domysł jako fakt, możemy skierować uczestnika na zupełnie niepotrzebny zakup albo zmianę konta.

Prosty porządek diagnozy

W podobnej sytuacji przydaje się prosty porządek: ustalić oczekiwany efekt, zobaczyć faktyczny ekran, sprawdzić konto i uprawnienia, a potem testować możliwe przyczyny. Gdy nie da się dokończyć zadania w danym narzędziu, można pokazać alternatywę, wyjaśniając, co zostało pominięte.

Infografika: cztery kroki, gdy przycisku nie ma tam, gdzie powinien

Nie znaczy to, że brak przygotowania należy przedstawiać jako metodę dydaktyczną. Demo trzeba przygotować. Materiały trzeba sprawdzić. Ale warto też umieć pokazać, co robimy, gdy przygotowany scenariusz przestaje pasować do rzeczywistości.

Po szkoleniu uczestnik prawdopodobnie również trafi na nieznany ekran albo niedziałający link. Jeśli wyniesie tylko pamięć kolejności kliknięć, utknie. Jeśli zobaczy sposób diagnozowania problemu i uczciwe „tego jeszcze nie wiem”, ma większą szansę samodzielnie ruszyć dalej.

Co z tego wynika dla firmy

Osoba wybierająca szkolenie może zapytać trenera, jak uczestnicy ćwiczą rozpoznawanie błędów, sprawdzanie uprawnień i szukanie alternatywnej ścieżki działania. Sam pokaz poprawnego ekranu tego nie zastąpi.